Mglisty poranek w Segiecie

Rezerwat Segiet to miejsce, które bardzo lubię odwiedzać z aparatem – fotograficznym oczywiście.
Niewielki skrawek lasu bukowego, w samym centrum zdegradowanego krajobrazu tej części Śląska. Dzisiaj to tylko niewielka część, która pozostała po wielkim bukowym Segieckim Lesie, porastającym tereny pomiędzy Bytomiem i Tarnowskimi Górami.

 

Rezerwat Segiet

 

Rezerwat Segiet położony jest na zachodnim zboczu wznoszącej się na wysokość 347 m n.p.m. Srebrnej Góry. Jest częściowym rezerwatem przyrody, dzięki temu możemy się po nim swobodnie poruszać mając w świadomości ochronę tego miejsca.

 

Rezerwat Segiet

 

Rezerwat porastają buki, które osiągają wysokość od 35 do 40 metrów, a wiek niektórych z nich określa się na około 150 lat.

 

 

Od średniowiecza na terenie Lasu Segieckiego wydobywano rudy srebra i ołowiu. Pierwsze informacje o działalności górniczej w tym rejonie pochodzą z XIII wieku, a ślady tej działalności można oglądać do dzisiaj. Na terenie rezerwatu widocznych jest wiele zagłębień w ziemi. Są to tzw. warpie, które są pozostałością po szybach odkrywkowych.

 

 

Pod koniec XIX wieku zaczęły wyczerpywać się pokłady rud cynku, ołowiu i srebra. Zaczęto wówczas pozyskiwać coś innego, co znajdowało się na tym terenie – dolomit. Stosowano go w hutnictwie i w rolnictwie. W samym środku segieckiego lasu uruchomiono kamieniołom Blachówka, który obecnie sięga aż do samego wierzchołka Srebrnej Góry. Obecnie nieczynny już w tym miejscu kamieniołom, możemy oglądać będąc na skraju rezerwatu Segiet.

 

 

Rezerwat Segiet to miejsce przede wszystkim dla tych, którzy lubią przyrodę. Już na początku XX wieku rozpoczęto starania o uznanie części Lasu Segieckiego za obszar chroniony. Dlatego trzeba o niego dbać, aby cieszył oczy ludzi nie tylko przez szkła obiektywu, ale też żeby służył jego naturalnym mieszkańcom.

 

Mglisty poranek w Segiecie

 

Korzystasz z telefonu? – zalecam oglądanie w poziomie.

 

 

 

 

Tu miała być reklama, ale jej nie będzie

 

Mglisty poranek w Segiecie

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej

 

 


Zobacz też:

Udostępnij...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *