Szopienice przez dziesięciolecia stanowiły jeden z najważniejszych punktów na przemysłowej mapie Górnego Śląska. To właśnie tutaj, we wschodniej części dzisiejszych Katowic, znajdowało się centrum hutnictwa metali nieżelaznych, które z jednej strony dawało utrzymanie tysiącom rodzin, a z drugiej zostawiło po sobie bolesne piętno w środowisku i zdrowiu mieszkańców.

Historia i potęga przemysłowa
Początki wielkiego hutnictwa w tym miejscu sięgają 1834 roku, kiedy spółka spadkobierców Georga von Giesche uruchomiła hutę cynku Wilhelmina. Prawdziwy przełom nastąpił jednak na początku XX wieku. Wtedy to tajny radca górniczy Anton Uthemann zainicjował budowę nowoczesnego kompleksu, który dziś znamy pod jego nazwiskiem. Projekt powierzono uznanym architektom – kuzynom Emilowi i Georgowi Zillmannom, tym samym, którzy stworzyli unikalną architekturę Nikiszowca i Giszowca.
Huta Uthemann, oddana do użytku w 1912 roku, imponowała skalą i nowoczesnością. W okresie międzywojennym zakład przeszedł w ręce amerykańskiego kapitału, a po II wojnie światowej został upaństwowiony, przyjmując nazwę Huta Metali Nieżelaznych Szopienice. Przez dekady produkowano tu nie tylko cynk i ołów, ale również miedź, mosiądz i kadm. Szopienicka huta była swego czasu największym na świecie producentem kadmu, co najlepiej obrazuje skalę jej działalności.


Życie w cieniu kominów
W szczytowym momencie swojego rozwoju huta zatrudniała około 5 tysięcy pracowników. Jeśli doliczymy do tego ich rodziny, zakład utrzymywał blisko 15 tysięcy osób, tworząc swoisty mikroświat. Szopienice, które do 1960 roku były osobnym miastem, tętniły życiem wokół huty. Hutnicy zarabiali bardzo dobrze – krążyły opowieści, że miesięczna wypłata odpowiadała wartości jednej tony cynku.
Praca była jednak niezwykle ciężka i odbywała się w ekstremalnych warunkach. Ludzie żyli w bezpośrednim sąsiedztwie zakładu, zasiedlając ceglane familoki stojące tuż przy murach huty. Życie codzienne determinował rytm syren hutniczych i dym wydobywający się z wysokich kominów. To sąsiedztwo budowało silne więzi społeczne, ale jednocześnie niosło ze sobą ogromne zagrożenie.


Gdzie szukać pozostałości
Dziś Huta Metali Nieżelaznych w Szopienicach to w dużej mierze teren poprzemysłowy, na którym dawna świetność miesza się z ruiną. Najważniejsze obiekty znajdują się w rejonie ulicy księdza majora Karola Woźniaka.
Najbardziej charakterystycznym punktem jest budynek dawnej dyrekcji i cechowni z wieżą zegarową (ul. Woźniaka 12). Obiekt ten, mimo zniszczeń spowodowanych pożarem w 2011 roku, nadal przyciąga wzrok swoją monumentalną, żelbetową konstrukcją. Niedaleko, niemal pośrodku otwartej przestrzeni, wznosi się 35-metrowa wieża ciśnień, która służyła procesom technologicznym huty.
Kolejnym kluczowym miejscem jest zabytkowa Walcownia Cynku przy ulicy 11 Listopada 25. To tam mieści się obecnie Muzeum Hutnictwa Cynku, gdzie można zobaczyć oryginalny ciąg technologiczny i poczuć klimat dawnego przemysłu. Spacerując po Szopienicach, warto też zwrócić uwagę na dawne warsztaty mechaniczne i budynki socjalne, które rozrzucone są wzdłuż linii kolejowej. Choć wiele hal produkcyjnych rozebrano po likwidacji zakładu w 2008 roku, te ocalałe fragmenty architektury Zillmannów wciąż przypominają o dawnym znaczeniu tego miejsca. (mapa)

Temat ołowianych dzieci
Ciemną stroną sukcesu przemysłowego był drastyczny wpływ na środowisko. Przez dekady huta emitowała do atmosfery ogromne ilości pyłów bogatych w ołów i kadm. Filtry na kominach często nie spełniały swojej roli, a skażenie gleby w okolicy przekraczało wszelkie normy. Największą ofiarą tego stanu rzeczy byli najmłodsi mieszkańcy Szopienic.
W latach 70. XX wieku doktor Jolanta Wadowska-Król, młoda pediatra pracująca w lokalnej przychodni, zauważyła u dzieci niepokojące objawy: anemię, problemy z nauką i specyficzne zaburzenia neurologiczne. Mimo oporu ówczesnych władz, które próbowały tuszować problem, lekarka przeprowadziła masowe badania. Wyniki zszokowały wszystkich – tysiące dzieci cierpiało na ołowicę. Dzięki jej determinacji około dwa tysiące małych pacjentów wysłano na leczenie do sanatoriów, a rodziny mieszkające w najbardziej skażonych strefach, szczególnie przy ulicach leżących najbliżej huty, przesiedlono na nowe osiedla. Część starych domów wyburzono, a skażoną ziemię wywieziono, co do dziś pozostaje jedną z największych akcji ratunkowych w historii polskiej medycyny środowiskowej.

Zobacz: Uthemann w świetle zachodzącego słońca



Źródła:
- Wilczok E., „Huta cynku Uthemann”, Szopienice.pl.
- Informacje o zabytkach techniki w Katowicach, Śląskie Travel.
- Zieleziński D., „Historia huty”, Muzeum Hutnictwa Cynku w Katowicach.
- Wadowska-Król J., „Historia szopienickiej epidemii ołowicy”, wywiad w „Z Teorii i Praktyki Dydaktycznej Języka Polskiego”.



